|
|
|
..:
Archiwum aktualności :.. |
| Oceny w sieci |
Trzy szkoły naszego powiatu prowadzą internetowe dzienniki lekcyjne. Dzięki nim rodzice uczniów mogą na bieżąco śledzić oceny i dowiadywać się o wagarach.
W Zespole Szkół im. Henryka Sienkiewicza dziennik internetowy działa już od 10 lat. Autorami pierwszego programu do jego obsługi byli uczeń i szkolny informatyk. - Wtedy w dzienniku były jedynie oceny – wyjaśnia dyrektor placówki Mirosław Ołdak. Strona funkcjonowała na szkolnym serwerze i czasem dochodziło do włamań. Hakerzy, zazwyczaj uczniowie, próbowali zmieniać swoje stopnie i zaglądać w cudze.
Szkolny Librus To się zmieniło, gdy szkoła zaczęła korzystać z profesjonalnego programu Librus. Wszystkie informacje przechowywane są teraz na zewnętrznym, specjalnie zabezpieczonym serwerze. Obok ocen pojawiły się zapisy dotyczące frekwencji. Przy każdej ocenie jest opis, za co została wystawiona: za pracę domową, sprawdzian czy test. Rodzice i uczniowie mogą korespondować z nauczycielami. W internetowym dzienniku obowiązuje dyskrecja: nauczyciele, rodzice i dzieci mają dostęp do ściśle określonych danych, a logowanie zabezpieczone jest indywidualnym hasłem. Tylko dyrektor ma dostęp do wszystkich zasobów serwera. Za możliwość korzystania z dziennika rodzic musi zapłacić 20 złotych rocznie. Ołdak zaznacza, że dziennik jest nie tylko narzędziem wychowawczym. To także idealna pomoc w przygotowywaniu statystyk, które nauczyciele muszą przedstawiać przed końcem każdego semestru. Dzięki programowi na bieżąco są zliczane nieusprawiedliwione nieobecności, spóźnienia i średnie ocen z przedmiotów. Wcześniej trzeba było to robić „na piechotę”. Od września internetowy dziennik Librus wprowadziła też publiczna szkoła podstawowa i gimnazjum społeczne w Dźwirzynie. - Korzysta już z niego 80 procent rodziców uczniów klas IV-VI. To bardzo wygodna forma kontaktu – dyrektor podstawówki Justyna Kawałek nie kryje zadowolenia. - Rodzice na bieżąco mogą usprawiedliwić nieobecność dziecka, dowiedzieć się o tym, co powinno przynieść do szkoły. Nauczyciele, którzy wpisują do niego uwagi, widzą, czy i kiedy rodzic odebrał informację. Kontakt elektroniczny to prawdziwa wygoda dla tych, których dzieci dojeżdżają z Grzybowa, Radzikowa, Kołobrzegu. W najbliższym czasie podobny dziennik uruchomi też szkoła podstawowa z Siemyśla.
Strażnik doskonały Co o elektronicznych dziennikach myślą dzieci? Wśród piątoklasistów z Dźwirzyna zdania są podzielone. Część uważa, że lepiej jak rodzice na bieżąco dowiadują się o każdej jedynce, niż o kilku naraz na zebraniu. Inni, wręcz przeciwnie, wolą dostać burę jednorazowo. Wcześniej uwagi dotyczące zachowania wychowawcy czytali na zebraniach publicznie. Wirtualny przekaz zapewnia większą dyskrecję i mniejszy wstyd, gdy się coś przeskrobie. Uczniowie szkoły średniej, szczególnie ci, którzy są już pełnoletni uważają, że dziennik jest pewnym zamachem na ich dorosłość: uważają, że wyrośli już z tego, by rodzice stale ich kontrolowali. Elektroniczne dzienniki zyskały przychylność rodziców. - Kiedyś córka nadrabiała zaległości i poprawiała oceny dopiero przed końcem semestru i to z kilku przedmiotów naraz. Teraz od razu widzę, z czym sobie nie radzi - komentuje mama gimnazjalistki z Dźwirzyna. - Synowi zdarzało się wagarować. Teraz już tego nie ukryje – dodaje ojciec innego dziecka. Internetowy dziennik to wygoda dla wszystkich użytkowników. Zgodna z postępem. Nic jednak nie zastąpi bezpośredniego kontaktu rodzica ze szkołą. Bez tego trudno mówić o współpracy przy wychowywaniu dziecka. Ewa Śniadek
|
|
| 10.11.2008 - 10:29 dodał(a) Administrator |
Publicystyka
| komentarze (0) |
|
|
|