Kotwica w głębokim dole

Kotwica walczyła przez 20 minut, a to za mało żeby marzyć o zwycięstwie z rywalem, który po pierwsze - grał u siebie, a po drugie - do zgarnięcia miał podwójną stawkę. To była piąta z rzędu porażka drużyny kołobrzeskiej. Na wygramolenie się z tego głębokiego dołka Czarodzieje z Wydm maja kilkanaście dni, bo teraz rozegrany zostanie Final Four Pucharu Polski, a 2. etap rywalizacji poprzedzający play-off rozpocznie się 25 lutego.Oprócz dwóch punktów, dla Zastalu stawką meczu był też awans do grupy drużyn walczących w 2. etapie o miejsca 1-6 do rozstawienia w fazie play-off. Maksymalnie zmotywowani gospodarze z impetem zaatakowali od początku i głównie dzięki świetnej grze Kirka Archibeque’a pod tablicami, w połowie 1. kwarty prowadzili już 20:9. Kołobrzeżanie „obudzili” się jednak i do połowy 3. odsłony toczyli wyrównany bój. W 24. minucie, po celnym rzucie Demetriusa Browna strata Kotwicy zmalała do zaledwie czterech punktów (46:42) i wydawało się, że w zielonogórskiej hali emocje mogą być jeszcze niemałe. Wtedy miejscowych poderwał doświadczony Marcin Sroka. 31-letni niski skrzydłowy Zastalu dwa razy wymusił stratę piłki na Brownie (Demetrius od tego momentu już był mało widoczny na parkiecie), raz odebrał piłkę Odedowi Brandweinowi i gospodarze po serii 12-0 odzyskali kilkunastopunktowy zapas. – Za wolno wracaliśmy do obrony w momentach, gdy mogliśmy nawiązać walkę – mówił na konferencji pomeczowej trener Tomasz Mrożek. SJ

Przeczytaj cały artykuł w Gazecie Kołobrzeskiej (Nr 7 z 17 stycznia)

 


 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Treści naruszające prawo, dobra osobiste i powszechnie uznawane za obraźliwe dla innych osób, będą usuwane
przez administratora.

Reklama