
Na tę imprezę czeka już wielu kołobrzeżan, wszak w naszym mieście środowisko uprawiających obecnie i w przeszłości różnorakie sporty walki jest szerokie. A Gala Walk MMA „Extreme Fighting Sports” zapowiada się rzeczywiście interesująco.
Po raz pierwszy w Kołobrzegu będzie można obejrzeć starcia w klatce. To w hali Milenium w sobotę, 11 lutego, zaplanowano 9 pojedynków zawodowych i jeden amatorski. Wystąpi aż czterech kołobrzeżan, więc będzie komu kibicować. Tomasz Szczerek do oktagonu nie wjedzie, ale jest bardzo ważną postacią tego wydarzenia. To on dobrał zawodników do wszystkich walk, w tym dla trzech swoich podopiecznych. Z szefem i trenerem klubu Szczerek Fight Team rozmawialiśmy kilka ni temu.
Takiej imprezy w Kołobrzegu jeszcze nie było…
– Organizował tu coś podobnego Józef Warchoł z Koszalina, ale były to walki w ringu. Teraz zawodnicy powalczą w dużej, oktagonalnej klatce o przekątnej 10 metrów. Na pewno będzie na co popatrzeć.
O co toczyć się będą walki podczas kołobrzeskiej gali?
– Można powiedzieć, że o przetrwanie. Nie wszystkim to się podoba, bo te walki wyglądają brutalnie. Takie poniekąd są, chociaż nie wszystko jest dozwolone, jak choćby kopnięcia w krocze. Ale, tak jak wielu innych zawodników z różnych sportów walki, także ja szukałem dla siebie najbardziej odpowiadającego mi systemu walki, tej najskuteczniejszej samoobrony i wiem już, że właśnie to daje taką możliwość. Można sprawdzić się w stójce, w parterze i wybrać te techniki, które są dla ciebie najlepsze i dają najlepsze efekty.
Walki są zawodowe, a więc stawką jest też coś jeszcze?
– Każdemu zawodnikowi zależy na jak najlepszym bilansie walk zawodowych, wiec takie gale budują właśnie te rekordy. Pieniądze też są. Zawodnicy, ich menedżerowie czy trenerzy indywidualnie negocjują z organizatorem. Podpisywany jest kontrakt i po walce inkasuje się odpowiednią kwotę.
Zdradzi pan jak wysokie są to gaże?
– Są zależne od stażu zawodnika, jego dorobku. To tajemnica handlowa, a ja mogę powiedzieć tyle, że w podobnych galach pula na pojedynek wynosi od tysiąca złotych w górę.
Wystąpią czterej młodzi kołobrzeżanie, ale dlaczego nie ma wśród nich Tomasza Szczerka?!
– Z powodów zdrowotnych. To efekt mojego występu w listopadowej gali w Białogardzie, a właściwie przygotowań do niej. Dwa tygodnie wcześniej, w Wałczu, gdzie co jakiś czas na sparingi zjeżdżają najlepsi zawodnicy z całej Polski, zostałem znokautowany przez Michała Materlę, który startuje w Konfrontacjach Sztuk Walki. Straciłem przytomność, a lekarz nakazał dwumiesięczną przerwę. Ja jednak nie mogłem zawieść ani działaczy jednego z niemieckich klubów, którzy zakontraktowali ze mną 3 walki zapaśnicze w tamtejszej lidze, ani też organizatorów gali w Białogardzie. To przecież moje rodzinne miasto. W Niemczech przez tydzień musiałem brać tabletki przeciwbólowe, bo głowa bolała mocno. Przed galą trzeba było zrzucić 2 kilogramy, więc dużo czasu spędziłem w saunie i to wszystko dało o sobie znać w Białogardzie. Nie chciałem zrezygnować, bo wokół tej imprezy był spory szum medialny i pewnie nie obyłoby się bez opinii, że Szczerek stchórzył. Po minucie walki poczułem się tak, jakby odcięło mi wszystko - nogi, ręce, głowę. Trzeba było to skończyć. SJ
Czytaj więcej w Gazecie Kołobrzeskiej (Nr 5 z 3 lutego)
















Treści naruszające prawo, dobra osobiste i powszechnie uznawane za obraźliwe dla innych osób, będą usuwane
przez administratora.