Zaczyna uciekać także play-off...

W pierwszym tegorocznym meczu (5 stycznia) Kotwica wygrała z Treflem Sopot (64:59), ale od tej pory Czarodzieje z Wydm już tylko rozczarowują. Po czwartej z rzędu porażce (we Wrocławiu) nasz zespół nie ma więc już szansy na grę o miejsca 1-6 przed fazą play-off, rozwiana została też nadzieja na ćwierćfinał Pucharu Polski, a w kontekście słabej gry zespołu w ostatnich meczach zaczyna również oddalać się od Kotwicy wizja gry w play-off w ogóle.

Wrocławianie od początku nadawali ton wydarzeniom. W 25. minucie, po okresie niezłej gry obronnej i trójce Łukasza Wichniarza strata Kotwicy zmalała do sześciu punktów. Wydawało się, że nasz zespół jest w stanie wrócić do gry o zwycięstwo, ale gospodarze znów mocniej przycisnęli w obronie i pozwolili rywalom zdobyć jeszcze tylko 2 punkty do końca kwarty, sami zaś rzucili 12. Śląsk grał już zbyt dobrze, żeby roztrwonić 16-punktowy zapas w ostatniej odsłonie. Była powtórka z Poznania, gdzie zawodnicy kołobrzescy rzucali ze skutecznością ledwo przekraczającą 30 procent. Przy takiej celności wygrać nie sposób.
– Mimo straty 82 punktów uważam, że długimi okresami nasza defensywa funkcjonowała dobrze, ale znów zawodziła skuteczność rzutowa. To z kolei powodowało wycofywanie się zawodników z rzutów w dogodnych sytuacjach. Jesteśmy w dołku, a wydaje mi się, że problem tkwi w głowach zawodników. Trenujemy bowiem tak samo jak wówczas, kiedy częściej wygrywaliśmy niż przegrywaliśmy. Na ten dołek składa się kilka czynników, ale za główny powód uważam tak długą przerwą w meczach, jaką miał nasz zespół – diagnozował po powrocie z Wrocławia trener Tomasz Mrożek.
Sławomir Jasicki

Czytaj więcej w Gazecie Kołobrzeskiej (Nr 6 z 10 stycznia)

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Treści naruszające prawo, dobra osobiste i powszechnie uznawane za obraźliwe dla innych osób, będą usuwane
przez administratora.

Reklama