Obiecali pomóc rannemu psu

Mieszkanka Gołańczy Pomorskiej w gminie Trzebiatów, od tygodnia bez efektu szukała pomocy dla wałęsającego się po wsi psa z otwartym złamaniem łapy.

 

Służby gminne, których jest to obowiązkiem zareagowały dopiero po naszej interwencji. Duży mieszaniec owczarka alzackiego i rotweilera niedawno był podopiecznym schroniska dla bezdomnych zwierząt w Kołobrzegu. Trzy tygodnie temu po tzw. adopcji jego właścicielem został mieszkaniec Gołańczy Pomorskiej Osiedle. Pies miał pilnować posesji, jednak sobie znanym sposobem pokonał ogrodzenie. Od tego czasu wałęsał się po wsi, spał na mrozie. Problem pojawił się, gdy okazało się, że ma otwarte złamanie lewej tylnej łapy. Przed tygodniem zauważyła to Maria Marcinkowska mieszkanka wsi.. - Nie mogłam patrzeć, jak ten pies się męczy. Może ktoś go potrącił autem lub świadomie okaleczył, bo panicznie boi się wszystkich ludzi, również właściciela. Nie mogę zaprowadzić go do weterynarza, bo nie daje do siebie podejść bliżej niż na kilka metrów. Podejmowałam wiele prób, zawsze płoszył się i uciekał w pola - mówi. Pani Maria i jej syn Mariusz, chcieli oswoić rannego psa. By łatwiej go było złapać przez tydzień dokarmiali ciepłą zupą. W tym czasie zabiegali o pomoc w kołobrzeskim schronisku, z którym gmina ma podpisaną umowę oraz w Straży Miejskiej w Trzebiatowie, bo dowiedzieli się, że w zakresie obowiązków strażnicy mają zapis o pomocy w odławianiu psów. - Telefonowaliśmy wiele razy, ale nas zbywano, mimo obietnic nikt nie pomógł, więc zwróciliśmy się do gazety – argumentują. JW

Cały artykuł w Gazecie Kołobrzeskiej nr 6 z 10 lutego 2012 r.


 

Komentarze 

 
0 #1 PIĘKNY I MĄDRYKRISTOF 2012-02-10 22:46
WIDAĆ WOLAŁ WYBRAĆ BEZDOMNOŚĆ NIŻ MIESZKANIE U ...
PANA. MYŚLĘ ŻE BIEDNE PSISKO ZNAJDZIE ODPOWIEDNIEGO PRZYJACIELA :-)
Cytować
 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Treści naruszające prawo, dobra osobiste i powszechnie uznawane za obraźliwe dla innych osób, będą usuwane
przez administratora.

Reklama