Wrzosowo. – Mówię pani prezes, że Wenecji mi nie trzeba, bo mam ją we Wrzosowie tylko niech mi gondolę kupią – ironizuje sytuację Małgorzata Białkowska, mieszkanka bloku nr 51 we Wrzosowie.
Małgorzata Białkowska wspólnie z mężem Zenonem od trzech lat mieszka w bloku mieszkalnym podlegającym pod Spółdzielnię Mieszkaniową „Wrzos”. Kobieta nie ukrywa, że jest z „Wrzosem” skonfliktowana. Uważa, że spółdzielnia niewiele robi dla mieszkańców. Popękane ściany budynku i daszek przed wejściem do bloku, który zdaniem kobiety grozi zawaleniem – wywołują niepokój lokatorów. O pomoc Białkowscy poprosili powiatowego inspektora budowlanego. Z oględzin, którzy przeprowadzili inspektorzy wynika jednak, że stan budynku nie stwarza zagrożenia. Białkowscy jednak z opinia inspektorów się nie zgadzają. – O wszystko musimy walczyć, pazurami wydzierać – mówi. – O to, żeby ogrzewanie włączyli, o remont dachu, a ostatnio walczymy o to, żeby nam fekalia z piwnic usunęli bo wszyscy się tym odorem potrujemy. A przecież czynsze, co miesiąc od nas pobierają i to całkiem spore – wylicza kobieta. AB-W
Czytaj więcej w gazecie Kołobrzeskiej (nr 42 z 21 października)















Treści naruszające prawo, dobra osobiste i powszechnie uznawane za obraźliwe dla innych osób, będą usuwane
przez administratora.